Psyche i relacje

Stymulacja tDCS a uprzedmiotowienie kobiet: eksperyment z Exeter

Po 10 minutach stymulacji tDCS studenci przestali przetwarzać seksualizowane zdjęcia kobiet jak przedmioty. To mały eksperyment laboratoryjny, a nie metoda na seksizm.

Portret kobiety obok tego samego zdjęcia odwróconego do góry nogami: efekt odwrócenia w percepcji twarzy

Zanim zdążysz o czymkolwiek pomyśleć, twój mózg już „zdecydował”, czy patrzy na człowieka, czy na przedmiot. Badacze z Uniwersytetu w Exeter pokazali, że ten automatyczny proces w przypadku seksualizowanych wizerunków kobiet da się w laboratorium chwilowo zmienić łagodnym prądem przyłożonym do głowy. To ciekawy trop, ale zanim ktokolwiek zacznie snuć wizje, trzeba dokładnie zobaczyć, co naprawdę sprawdzono.

Jak mózg odróżnia człowieka od przedmiotu

Twarze i ciała rozpoznajesz dużo lepiej, gdy są ustawione normalnie, niż gdy zobaczysz je do góry nogami. Dzieje się tak, bo mózg widzi człowieka jako całość. Przy przedmiotach, jak krzesło czy samochód, różnica jest niewielka, bo analizujemy je raczej kawałek po kawałku. Naukowcy nazywają to efektem odwrócenia.

Wcześniejsze badania pokazały, że przy zdjęciach seksualizowanych kobiet ta przewaga pozycji normalnej wyraźnie maleje, a przy seksualizowanych mężczyznach nie. Badacze interpretują to jako ślad uprzedmiotowienia: mózg przetwarza takie wizerunki bardziej jak rzeczy niż jak całe osoby. To nie jest błahostka, bo uprzedmiotowienie wiąże się m.in. z większą tolerancją dla molestowania oraz ze wstydem z powodu własnego ciała, lękiem i depresją u kobiet.

Co zrobił prąd

W eksperymencie wzięło udział 76 studentów (54 kobiety i 22 mężczyzn). Mieli zapamiętać zdjęcia modeli i modelek w bieliźnie, pokazywane normalnie i odwrócone, a potem rozpoznać je wśród innych. Połowa osób dostała 10 minut słabego prądu przez elektrody na czole (metoda tDCS, czyli przezczaszkowa stymulacja prądem stałym). Reszta dostała stymulację pozorowaną, trwającą 30 sekund, która daje to samo mrowienie, ale bez dłuższego działania. Badanie było podwójnie zaślepione: przydziału do grup nie znali ani uczestnicy, ani eksperymentatorzy.

W grupie pozorowanej wyszło to, co zwykle: mężczyzn rozpoznawano lepiej w pozycji normalnej, a przy kobietach ta przewaga mocno się kurczyła. W grupie z prądem różnica zniknęła. Uczestnicy lepiej rozpoznawali normalnie ustawione zdjęcia kobiet, a sposób przetwarzania zdjęć mężczyzn się nie zmienił.

Najważniejsze w skrócie

  • Połowa z 76 studentów dostała 10 minut tDCS, reszta stymulację pozorowaną.
  • Po stymulacji efekt odwrócenia przy zdjęciach kobiet zniknął, a przy zdjęciach mężczyzn nic się nie zmieniło.
  • Stymulacja mózgu nie jest lekarstwem na seksizm i nie wiadomo, jak długo efekt się utrzymuje.

Czego to badanie nie mówi i co z tego dla ciebie

Sami autorzy podkreślają ograniczenia. To badanie laboratoryjne na niewielkiej grupie studentów. Nie sprawdzano postaw ani zachowań uczestników, a pomiar robiono w trakcie stymulacji i tuż po niej, więc nie wiadomo, jak długo efekt się utrzymuje. Profesor Ciro Civile zaznacza wprost, że stymulacja mózgu nie jest lekarstwem na seksizm. Nie próbuj też eksperymentować z domowymi urządzeniami do pobudzania mózgu, bo to narzędzie badawcze, a nie metoda samorozwoju.

Wszyscy widzieli dokładnie te same zdjęcia, a wynik się zmienił. To sugeruje, że uprzedmiotowienie siedzi w automatycznym sposobie przetwarzania obrazów przez widza, a nie wyłącznie w samych obrazach. Ten odruch działa poza twoją świadomością, nawet jeśli uważasz się za osobę bez uprzedzeń.

Z wcześniejszych badań wiadomo, że podobny efekt dawały proste zabiegi, np. poznanie krótkiej historii osoby ze zdjęcia. Jeśli więc przewijasz media społecznościowe, pomaga świadomie widzieć w obrazach ludzi, a nie same ciała. A jeśli czujesz, że ciągłe porównywanie się z wyidealizowanymi wizerunkami psuje ci nastrój, ogranicz takie treści na swojej tablicy. To nie wynika bezpośrednio z tego badania, ale pasuje do znanych powiązań między uprzedmiotowieniem a gorszym samopoczuciem.

Materiał informacyjny, nie stanowi porady medycznej.